poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział17

Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak przesadził. Nie jestem świętoszką! To że nie daje dupy każdemu chłopakowi z drużyny to chyba dobrze?! Tak? Nie jestem dziwka jak każda laska klejąca sie do pieprzonego Malika. Przysięgam na Boga, że ten gościu mnie wkurwia jak nikt inny. A Ben co sobie wyobraża! Jak mógł zacząć taki temat przy wszystkich. Podczas gdy złapałam taxi i wróciłam do domu każda osoba, która była przy tym wydarzeniu próbowała się do mnie dodzwonić. Zamknęłam się w pokoju i wyłączyłam telefon. Nie będę taka jaką mnie chcą.

Obudził mnie jak zwykle mój ulubiony kawałek Nirvany. Przeciągnęłam się leniwie w łóżku i niezgrabnie się z niego zdrapałam. Nie miałam ochoty na spotkanie z kimkolwiek a za godzinę miałam zjawić się w szkole. Do tego odwiedziło mnie czerwone morze. Serio? Teraz? Nie mogę uwierzyć w moje szczęście... a raczej jego brak. Po wykonaniu porannej toalety, ubraniu się i załatwieniu zbiegłam do kuchni aby zjeść śniadanie. W pomieszczeniu siedział mój brat, który patrzył na każdy mój ruch od kąt znalazłam się obok niego. Zrobiłam kanapki, zajęłam miejsce przy stole i zaczęłam jeść posiłek.
- Masz jakiś problem? - warknęłam w jego stronę.
- Czemu jesteś zła? Chciałem ci pomóc! - wyrzucił ręce w górę. - Nie musiałaś się wściekać.
- Chciałeś mi pomóc? nie w ten sposób.
- A w jaki? Chcesz żeby Malik był zły? to proszę bardzo! Udało ci sie.
- Co? - zmarszczyłam brwi.
- Gówno. - odparł chamsko. -  Gdy wybiegłaś Harry zaczął cie szukać a chwilę później zniknął Zayn. Kiedy w końcu po kurwa dwóch godzinach go znaleźliśmy miał podbite oko i ledwo trzymał się na nogach. Był najebany w trzy dupy i gadał jak to nienawidzi Hazzy. 1:0 siostrzyczko. - powiedział z uśmieszkiem i opuścił kuchnie zostawiając mnie sama w niemałym szoku.

1 komentarz: