poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział15

Już od dwóch godzin siedzimy w kręgielni i świetnie się bawimy. Harry okazał się dobrym nauczycielem. Okej, może troszkę przesadzam, ale widząc wkurwionego Zayna nie mogę się powstrzymać. Zresztą lubię loczka i nie jestem do końca pewna czy nadal tylko go wykorzystuje. Matko jak to brzmi...
- A więc jesteś z Harrym? - zapytała nagle Perrie, wyrywając mnie przy tym z zamyśleń.
- Tak jesteśmy razem. - odpowiedział za mnie loczek przez co wyplułam z powrotem do kubka jego wcześniejszą zawartość.
Uśmiechnęłam się sztucznie do plastikowej blondi i wtuliłam bardziej w mojego ''chłopaka''.
- Od kiedy? - zapytał Zayn.
- Um... od...
- Wczoraj. - przerwał mi widząc moje niezdecydowanie. - Wiesz tak wyszło. - uśmiechnął się chłopak.
Mulat przyjrzał nam się podejrzliwie, ale już po chwili wrócił do normalnej rozmowy z Perrie.
- Dziękuję. - szepnęłam na ucho loczkowi a ten posłał mi przeuroczy uśmiech, który oczywiście odwzajemniłam.

***

- Harry hej! - przytuliłam chłopaka na korytarzu szkolnym. - Możemy porozmawiać?
- Hej. - uśmiechnął się. - Jasne, może po szkole?
Skinęłam głową i po pożegnaniu się odeszłam w stronę odpowiedniej klasy. Wczoraj nie miałam okazji zapytać go o ten cały związek... chciałam wiedzieć czemu tak powiedział. Z jednej strony cieszyłam, się że wkurzyłam  Zayna, ale z drugiej nie chciałam Harrego wykorzystywać aż tak. Na szczęście lekcje minęły mi strasznie szybko i od razu po ostatnim na dziś dzwonku znalazłam się pod budynkiem szkoły wyczekując na chłopaka. Poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach a chwilę później znajomy oddech na mojej szyi.
- Co u mojej dziewczyny?
- Nic ciekawego, a u mojego chłopaka? - zapytałam i obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Też nic ciekawego. - wyszczerzył się.
Czemu on musi być tak bardzo pozytywną osobą?
- Może podwiozę cię do domu i porozmawiamy na spokojnie? - zapytał na co skinęłam.
Po chwili znaleźliśmy się już w samochodzie chłopaka gdzie mogłam zacząć temat.
- Czemu powiedziałeś, że jesteśmy razem?
- Myślałem, że nie będziesz miała nic przeciwko... widzę jak patrzysz na Malika. To skurwiel, ale coś go do ciebie przyciąga. Możesz tego nie widzieć, ale znam go bardzo długo i ja to widzę. Ciebie ciągnie też do niego więc pomyślałem, że skoro robisz wszystko żeby był zazdrosny to ci troszkę pomogę.
- Przecież mnie do niego nie ciągnie! - zaprzeczyłam szybko.
- W takim razie jutro wielka afera i zerwanie?
Przegryzłam wargę i zmarszczyłam brwi... to jest za bardzo skomplikowane.
- Nie, kontynuujmy to. - powiedziałam po chwili namysłu. - Może się udać.

2 komentarze:

  1. Podziwiam cię! To już 15 rozdział! Ja chyba nie miałabym cierpliwości, aby pisać opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. *.* kocham <3 chcę nexta <3 szybko proszę <3

    OdpowiedzUsuń