poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział15

Wpadłam do domu jak szalona i trzasnęłam mocno drzwiami.
- Lucy! - skrzyczała mnie mama. - Co się dzieje? - zapytała troskliwie gdy ujrzała moją smutną twarz.
- Nic. - uśmiechnęłam się słabo. - Jest Ben? Muszę z nim porozmawiać.
- W garażu, robi coś przy samochodzie.
Podziękowałam jej cicho i ruszyłam w stronę drzwi prowadzących na ogród. Wyszłam z domu a już po chwili otworzyłam ciężkie metalowe drzwi i ujrzałam znaną mi dobrze sylwetkę.
- Hej Lu, co jest?
- Możemy porozmawiać? Chodzi o...
- Zayna? - przerwał mi.
- Nie. - przewróciłam oczami. - Chociaż... no też, musisz mi pomóc.
Chłopak uśmiechnął się szeroko a ja opowiedziałam mu wszystko od początku do końca.

- Hej Lucy. - usłyszałam skrzeczliwy głos przy uchu.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą Perrie.
- Hej. - powiedziałam z wysilonym sztucznym uśmiechem. - Co tutaj robisz?
- Zakupy. Wiesz niedługo urodziny Zena, robi imprezę jak co roku więc stwierdziłam, że potrzebuję nowej sukienki.
- Oh.
- Może nam pomożesz?
- Nam? - zmarszczyłam brwi.
- Malik mi pomaga. - uśmiechnęła się.
Serce zaczęło bić mi szybciej. Malik tu był? Unikałam go przez dłuższy czas... chłopak nagle pojawił się przy nas i uśmiechnięty objął blondynkę ramieniem.
- Witaj Lucy. 
- Hej. 
- Lu pomoże nam z sukienką! - pisnęła blondynka i szybko złapała mnie za nadgarstek.
Dziewczyna pociągnęła mnie w stronę jednego ze sklepów. Za sobą usłyszałam śmiech mulata... no to super. Cierpliwie chodziłam z nimi po całej galerii, a kiedy Perrie przymierzyła ze sto sukienek wróciliśmy do pierwszego sklepu po sukienkę, którą pierwsze mierzyła. Myślałam, że ją zabiję. Po dwóch godzinach na szczęście znaleźliśmy się w ulubionej knajpce i piliśmy napoje.
- A ty wiesz w co się ubierzesz? - zapytała szczęśliwa z nowej zdobyczy.
Pokiwałam głową.
- Nie idę. - odpowiedziałam przez co Malik spojrzał na mnie.
- Czemu? Będzie świetnie. - uśmiechnęła się dziewczyna a chłopak jej przytankął. - No nie daj się prosić. Zresztą nieważne. - dodała po chwili. - Zayn zadzwoni po chłopaków i oni cię namówią! Prawda kochanie? 
- Tak. - przechylił głowę i z zaciekawienie obserwował moje ruchy.
Zacisnęłam ręce w pięści i uśmiechnęłam się sztucznie.
- Wiesz co? Jednak przyjdę. Skoro będzie tam Harry... - zaczęłam przez co uśmiech Zayna natychmiast zszedł z jego twarzy.


__________________________
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam ale nie miałam czasu :)

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział14

- Świetnie wyglądasz. - uśmiechnął się Ben gdy zeszłam gotowa po schodach.
- Twój brat ma rację, kochanie. - uśmiechnęła się również moja mama.
Przewróciłam na nich oczami.
- Dacie mi przejść? - jęknęłam. - Spóźnię się przez was, Harry zaraz tu będzie.
- Zostaw jęki na później. - wystawił mi język brat na co się zaśmiałam a mama posłała mu upominające spojrzenie.
Na szczęście usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, który przerwał naszą rozmowę. Szczęśliwa kierowałam się w stronę wyjścia, ale kiedy miałam złapać za klamkę rodzicielka zatrzymała mnie.
- Cieszę się, że w końcu znalazłaś jakiegoś normalnego chłopca. - uśmiechnęła się i puściła mój nadgarstek.
Posłałam jej słaby uśmiech i wyszłam z domu.
- Hej. - przywitał się ze mną loczek. - Pięknie wyglądasz.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Chłopak otworzył mi drzwi do swojego samochodu a ja zajęłam miejsce pasażera. 
- Gdzie jedziemy? - zapytałam ciekawa.
- Myślałem o kręglach, ale...
- Świetny pomysł. - przerwałam mu a następnie uśmiechnęłam się szczerze.
 Nie byłam przekonana do tego gdzie pojedziemy dlatego ubrałam normalne czarne rurki i niebieski sweter, który był na mnie troszkę za duży. Wyglądałam ładnie, ale nie odpowiednio do niektórych miejsc.
- Czyli kręgle? - zapytał na co skinęłam.
Chłopak uśmiechnął się uroczo pokazując przy tym swoje dołeczki. Jechaliśmy jeszcze przez chwilę, różnymi uliczkami a po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka i wypożyczyliśmy odpowiednie do gry buty. Złapałam za czerwoną kulę do kręgli a chłopak przyglądnął mi się zaciekawiony.
- Grałaś kiedyś?
Gdy miałam odpowiedzieć na to pytanie pojawiła się przy nas grupka osób.
- Hej kochani! - uśmiechnął się szeroko Zayn.
- Co tu robisz? - syknęłam zła.
- Jesteśmy na kręglach. - uśmiechnął się cwaniacko, a przy jego boku znalazła się ładna blondynka z również przyczepionym sztucznym uśmiechem.
Rzygać mi się chciało na ich widok.
- Hej jestem Perrie. - zatrzepotała rzęsami do Harrego, totalnie mnie ignorując.
- Hej. - mruknął chłopak i objął mnie ramieniem.
Dziewczyna dopiero teraz zwróciła na mnie uwagę.
- A ty tooo? - uniosła brew do góry i spojrzała na mnie od góry do dołu.
- Nie twój interes. - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Lucy. - przewrócił oczami Malik.
Posłałam mu mordercze spojrzenie i uśmiechnęłam się do Harrego.
- Gramy? A wracając do wcześniejszego pytania to nie za bardzo umiem grać. Pokażesz mi jak to się robi? - zapytałam niewinnie a uśmiech na twarzy loczka momentalnie się poszerzył.
- Oczywiście. 

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział15

Już od dwóch godzin siedzimy w kręgielni i świetnie się bawimy. Harry okazał się dobrym nauczycielem. Okej, może troszkę przesadzam, ale widząc wkurwionego Zayna nie mogę się powstrzymać. Zresztą lubię loczka i nie jestem do końca pewna czy nadal tylko go wykorzystuje. Matko jak to brzmi...
- A więc jesteś z Harrym? - zapytała nagle Perrie, wyrywając mnie przy tym z zamyśleń.
- Tak jesteśmy razem. - odpowiedział za mnie loczek przez co wyplułam z powrotem do kubka jego wcześniejszą zawartość.
Uśmiechnęłam się sztucznie do plastikowej blondi i wtuliłam bardziej w mojego ''chłopaka''.
- Od kiedy? - zapytał Zayn.
- Um... od...
- Wczoraj. - przerwał mi widząc moje niezdecydowanie. - Wiesz tak wyszło. - uśmiechnął się chłopak.
Mulat przyjrzał nam się podejrzliwie, ale już po chwili wrócił do normalnej rozmowy z Perrie.
- Dziękuję. - szepnęłam na ucho loczkowi a ten posłał mi przeuroczy uśmiech, który oczywiście odwzajemniłam.

***

- Harry hej! - przytuliłam chłopaka na korytarzu szkolnym. - Możemy porozmawiać?
- Hej. - uśmiechnął się. - Jasne, może po szkole?
Skinęłam głową i po pożegnaniu się odeszłam w stronę odpowiedniej klasy. Wczoraj nie miałam okazji zapytać go o ten cały związek... chciałam wiedzieć czemu tak powiedział. Z jednej strony cieszyłam, się że wkurzyłam  Zayna, ale z drugiej nie chciałam Harrego wykorzystywać aż tak. Na szczęście lekcje minęły mi strasznie szybko i od razu po ostatnim na dziś dzwonku znalazłam się pod budynkiem szkoły wyczekując na chłopaka. Poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach a chwilę później znajomy oddech na mojej szyi.
- Co u mojej dziewczyny?
- Nic ciekawego, a u mojego chłopaka? - zapytałam i obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Też nic ciekawego. - wyszczerzył się.
Czemu on musi być tak bardzo pozytywną osobą?
- Może podwiozę cię do domu i porozmawiamy na spokojnie? - zapytał na co skinęłam.
Po chwili znaleźliśmy się już w samochodzie chłopaka gdzie mogłam zacząć temat.
- Czemu powiedziałeś, że jesteśmy razem?
- Myślałem, że nie będziesz miała nic przeciwko... widzę jak patrzysz na Malika. To skurwiel, ale coś go do ciebie przyciąga. Możesz tego nie widzieć, ale znam go bardzo długo i ja to widzę. Ciebie ciągnie też do niego więc pomyślałem, że skoro robisz wszystko żeby był zazdrosny to ci troszkę pomogę.
- Przecież mnie do niego nie ciągnie! - zaprzeczyłam szybko.
- W takim razie jutro wielka afera i zerwanie?
Przegryzłam wargę i zmarszczyłam brwi... to jest za bardzo skomplikowane.
- Nie, kontynuujmy to. - powiedziałam po chwili namysłu. - Może się udać.

środa, 3 czerwca 2015

Rozdział13

- Czemu nie było cię dziś w szkole? - zapytała Lola gdy siedziałyśmy w naszej ulubionej kawiarence.
Często spotykałyśmy się tu po szkole. To było miejsce gdzie przychodziło dużo dzieciaków po skończonych zajęciach.
- Um... byłam zajęta. - skłamałam.
Przyjaciółka przyglądnęła mi się podejrzliwie.
- Okeeej. Hej chłopcy. - uśmiechnęła się do znajomych, którzy właśnie zajęli miejsca obok nas.
- Hej co tam? - zapytał Harry, który siedział obok mnie.
- W porządku. - wzruszyłam ramionami. - A tam?
Mulat spojrzał na mnie zdziwiony. Pewnie myślał, że wszyscy wiedzą a tu proszę... mam nadzieje, że nie wypapla im o rozwodzie moich rodziców.
- Wiesz chciałem cię o coś zapytać Lu. - zapytał nie pewnie Harry, a wszystkie pary oczu skierowały się na nas.
- Dawaj stary. - wyszczerzył się Ben.
- Um... pomyślałem, że może miałabyś ochotę pójść ze mną... to znaczy... um... czy...
- Umówisz się z nim? - powiedział za niego mój brat.
Parsknął śmiechem mulat a ja uśmiechnęłam się.
- Oczywiście.
- Na prawdę?
- Tak. - powiedziałam szczerze. - Lubię cię Harry i z przyjemnością pójdę z tobą na randkę.
Widziałam wściekły wyraz twarzy Zayna a mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział12

- Zayn? Co ty tu robisz?
- Chyba ja powinienem zapytać o to ciebie. Harry cię zostawił? - parsknął.
Wyrwałam rękę, którą trzymał i wytarłam łzy.
- Tak kurwa wiesz? Zostawił mnie. - zaśmiałam się bez humoru. - Moi rodzice się rozwodzą. Ojciec zdradzał mamę... chciałeś wiedzieć to masz.
Jego mina była bezcenna... coś w stylu szoku i smutku.
- Przepraszam. - powiedział cicho.
Staliśmy na środku chodnika wpatrując się na zmianę w siebie lub w buty.
- Chodź. - złapał mnie za rękę i pociągną przed siebie.
- Gdzie?
- Zobaczysz jak będziemy na miejscu, chcę ci coś pokazać.
Nie pytałam o więcej i po prostu dałam mu się zaprowadzić. Chłopak całą drogę był cicho. Po woli nogi zaczęły mnie boleć a kiedy miałam zapytać czy daleko jeszcze chłopak zatrzymał się. Staliśmy przed wysokim budynkiem. Miał kilka metrów, strasznie wysoki, szklany. Otworzył drzwi i wpuścił mnie przed sobą. Niepewnie weszłam do środka. Mulat zamknął za nami drzwi i znowu złapał mnie za rękę. Zaczęliśmy wchodzić po schodach na samą górę. Gdy po długich minutach dotarliśmy na szczyt znaleźliśmy się na dachu.
- Tu jest pięknie. - powiedziałam z uśmiechem.
- To moje ulubione miejsce.
Położyłam ręce na średniej wysokości murku. Widoczne było całe miasto...
- Moi rodzice też się rozwodzili. - powiedział po chwili ciszy.
Spojrzałam ciekawsko w jego stronę.
- Nienawidziłem ich za to... - spojrzał na mnie i kontynuował. - Wtedy zacząłem być taki.
Z lekkim zawachaniem podeszłam do niego i przytuliłam go.


Wiem, że rozdziały są krótkie ale postaram się pisać dłuższe. Teraz mają po 200 słów a od 15 będą mieć po 500 :) Dziękuję za komentarze! *.*
xx Wika