niedziela, 17 maja 2015

Rozdział5

Byłam naiwna skoro myślałam, że wszystko wróci do normy. Minął tydzień od wyścigów a ja nagle zostałam zauważona. Nie mam pojęcia skąd ludzie ze szkoły dowiedzieli się o wyścigach, ale mam przeczucie, że to Zayn. Mulat nie daje mi spokoju. On i jego kumple ostatnio często przesiadują w moim domu. Ben nie ma nic przeciwko tak samo jak rodzice. Póki dom jest w jednyn kawałku. Boże błagam niech oni sobie pójdą. Od godziny siedzę w swoim pokoju i próbuję uczyć się na jeden z naważniejszych sprawdzianów a ci sobie puszczają muzykę! Niech najlepiej imprezę urządzą. Mam dosyć. Rzuciłam książkę na łóżko i wyszłam z pokoju. Rodziców jak zwykle nie było. Praca, spotkania... inny świat. Trzasnęłam zła drzwiami i zbiegłam po schodach na dół. Bez wcześniejszego zastanowienia się wyłączyłam telewizor. Wszystkie pary oczu natychmiastowo skierowały się na mnie.
- Co ty robisz?! - warknął Ben.
- Gówno. Ucze się, ale ty i twoi głupi kumple hałasujecie! - powiedziałam wściekła i wyrwałam mu z ręki piwo. - Nie możecie iść do klubu czy coś?
Mulat zaśmiał się.
- Czy coś, kochanie.
Znowu miał przylepiony ten swój uśmieszek. Otworzyłam usta, ale po chwili je zamknęłam. Żadna riposta nie przychodziła mi do głowy.
- Yhhh! - tupnęłam nogą jak małe dziecko i wyszłam z salonu.
Usłyszałam za sobą ich głupie śmiechy. Zła wyciągnęłam kubek i sok pomarańczowy. Nalałam trochę do kubka i zaczęłam pić.
- Idziesz z nami do klubu. - usłyszałam za sobą głos mulata na co pisnęłam i upuściłam kubek.
- Patrz co przez ciebie zrobiłam!
- To nie moja wina, to ty nie uważasz i boisz się wszystkiego i każdego.
- Dupek. - mruknęłam pod nosem, ale niestety chłopak mnie usłyszał.
Natychmiast znalazł się przy mnie. Złapał moje nadgarstki i przycisnął mnie do ściany. Dzieliły nas milimetry...
- Powtórz. - warknął mu prosto w twarz.
Myśli, że tak łatwo wygra? O nie.
- Myślę, że bardzo dobrze słyszałeś co powiedziałam. - powiedziałam z fałszywym uśmiechem.
Chłopak zaśmiał się i przysunął jeszcze bliżej. Jego twarz była zbyt blisko mojej... jego czekoladowe tęczówki wpatrywały się w moje. Przełknęłam głośno ślinę gdy przegryzł płatek mojego ucha.
- Zadziorna... lubie takie. - powiedział i puścił moje ręce.
Złapałam się za bolące nadgarstki i spojrzałam w stronę mulata, który ruszył w stronę wyjścia.
- Mogłabyś tu posprzątać wiesz? - uśmiechnął się cwaniacko i zostawił mnie samą.
Spojrzałam na mój ulubiony kubek leżący w kawałeczkach na podłodze. Jęknęłam i złapałam za miotłe.

4 komentarze:

  1. ojezu!\długo trzeba czekać ale opłaca się. wielbię to opowiadanie:)�@zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo Matko! Kolejny fantastyczny rozdział!---ANGELA

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog i rozdział . Naprawdę podziwiam kreatywność szacunek w Twoja stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow *-* Chcę więcej <3 błagam szybko dodaj nexta <3

    OdpowiedzUsuń