sobota, 2 maja 2015

Rozdział2

Już na parkingu słyszałam głośną muzykę. Wszędzie byli pijani nastolatkowie z kolorowymi kubeczkami. Czy ta impreza dopiero się nie zaczęła? Wolę nie myśleć jak będą wyglądać wszyscy za godzinę ewentualnie dwie. Jak gliny nie wpadną to będzie cud. Muzykę słyszałam pół kilometra przed tą wielką willą. A właśnie... mówiłam już, że zatrzymaliśmy się przed ogromną willą? Zayn był popularny, bogaty, miał powodzenie u dziewczyn a do tego lubił się ścigać na swoim głupim motorze. Ideał wielu dziewczyn - czy mój? Niekoniecznie. Był przystojny, ale ja nie mogłabym nawet pomarzyć o kimś takim. Sama nie wiem co tutaj robię. Nie pamiętasz? Zmusili cię abyś tu przyszła. Powiedział głupi głosik w mojej głowie. Lola od razu gdy wysiadła z samochodu pociągnęła mnie w stronę dużego pałacu. Przekroczyłyśmy próg mieszkania i od razu uderzył we mnie ostry zapach alkoholu. Muzyka była na prawdę głośno co mi przeszkadzało. Tego się spodziewałam jednak nie byłam na to gotowa. Dziewczyna pociągnęła mnie w stronę dużego pokoju... chyba był to salon. Tańczyło tu mnóstwo dzieciaków, a raczej próbowało tańczyć. Większość ledwo trzymała się na nogach. Blondynka niestety pociągnęła mnie na sam środek pomieszczenia i zaczęła ruszać się w rytm szybkiej muzyki. Zmuszona byłam dołączyć do niej i także zaczęłam tańczyć. Otaczały mnie spocone ciała nieznajomych albo dzieciaków ze szkoły. Po kilku piosenkach miałam dosyć i moja towarzyszka także. Zeszłyśmy z ''parkietu'' i poszłyśmy do kuchni.
- Masz. - powiedziała Lola i podała mi czerwony kubek z nieznaną mi cieczą.
- Co to? - zmarszczyłam nos.
- Piwo. - zachichotała. - A teraz do dna. Musisz się wyluzować, maleńka.
Patrzyłam jak dziewczyna szybko wypija alkohol. Odstawiła pusty kubek i zachęciła mnie ruchem ręki do wypicia swojego piwa. Niechętnie przystawiłam kubek do ust i wzięłam małego łyczka napoju. Od razu poczułam dziwny smak i odsunęłam od siebie kubek.
- To jest okropne. - jęknęłam.
- Wcale nie! To nie jest takie złe. Musisz się przyzwyczaić. No dalej. - uśmiechnęłam się.
Po raz kolejny przystawiłam kubeczek do ust i zaczęłam pić to okropne coś.
- Ej ej ej powoli. - usłyszałam śmiech przy sobie.
Odłożyłam pusty kubeczek na blat i spojrzałam w stronę mulata. Stał kilka centymetrów ode mnie a przy jego boku stała rudowłosa dziewczyna. Uniosłam brew do góry.
- Aha. - uśmiechnęłam się fałszywie i złapałam przyjaciółkę za nadgarstek.
Szybko wyminęłyśmy chłopaka i znalazłyśmy się w salonie.
- Lucy! Czy ciebie pojebało?! - wyrwała się przyjaciółka.
- Co? - warknęłam. - Nie chce tu być! Chce wracać do domu! Mam dosyć. - tupnęłam nogą jak kilku letnie dziecko.
- To po co tu przyszłaś?!
- Bo mi kazaliście? Męczysz mnie kilka tygodniu o tę imprezę. Wracam do domu.
- Niby jak chcesz wrócić do domu? To jest na drugim końcu miasta!
- Poradzę sobie. - machnęłam ręką i wyszłam przed duży dom.
Chłodne powietrze trochę mnie uspokoiło. Usiadłam na schodach i westchnęłam. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Podałam adres i rozłączyłam się. Miała być tu za kilka minut. Musiałam się uspokoić. Nagle koło mnie pojawił się Ben.
- Czemu nie jesteś w środku?
- Wracam do domu.
Zaśmiał się na co zmarszczyłam brwi. - Co?!
- Nigdzie nie wracasz. Zaraz będą wyścigi - zostajesz.
- Oooo nie na żadnych wyścigach mnie nie będzie.
Usłyszałam za sobą po raz kolejny znajomy śmiech.
- Oczywiście, że będziesz. I wiesz co? Jedziesz ze mną Hale. - uśmiechnął się cwaniacko Zayn.


_________________________________________________________________________
Nareszcie napisałam! Juhu brawa mi hihi. Następny rozdział nie wiem kiedy będzie, ale nie martwcie się to ff cały czas piszę i nie zawieszam czy coś. Po prostu rzadziej będę tutaj dodawać rozdziały :)

xx Wika

3 komentarze:

  1. Świetnie piszesz! Czekam na więcej! :)
    Zapraszam do mnie.
    http://meandmy-woorld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu świetny nie ma słów żeby to opisać :-D Mam nadzieje że teraz regularnie będą dodawane rozdziały bo to naprawdę jest świetne ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie piszesz! obserwuję i czekam na więcej :))

    OdpowiedzUsuń