środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział1

- Może po prostu odpuść?
- Nie! Musimy tam być! To impreza roku... dziewczyno drugi raz tego nie przeżyjesz. - jęknęła Lola.
- I pierwszy raz też nie... nie idę. - uśmiechnęłam się słabo i wyminęłam ją.
Dziewczyna krzyknęła za mną moje imię, ale nie odwracałam się. Jeszcze jedno jej słowo i pewnie zgodziłabym się. O co tyle szumu? To zwykła impreza w domu jednego z najpopularniejszych chłopaków w szkole. Gdybym była normalną dziewczyną pewnie teraz siedziałabym w domu i szykowała się, ale taka nie jestem. Ludzie zauważają mnie tylko wtedy gdy potrzebują zadania na matematykę lub chcą się pośmiać. Wszyscy tutaj widzą we mnie brzydkiego kujona. Tym dla nich jestem... dostarczam rozrywki ewentualnie dobrych ocen. Jedynymi moimi przyjaciółmi są Lola i mój starszy brat, który ostatnio też nie zwraca na mnie uwagi. Wywalili go ze starej szkoły a od kiedy chodzi do tej samej co ja zaprzyjaźnił się z największymi debilami. Nie obchodzi go to jak mnie traktują. Wręcz przeciwnie podoba mu się to, że w końcu mu nie pyskuje. Szczerze? Boje się jego i jego kumpli. Boje się własnego brata... nie wierzę. Rodzice nie zauważają zmiany. Uważają go za idealne dziecko, nie ważne co robi. Narkotyki - nie ma problemu. Impreza - spoko. Seks - tylko się zabezpieczaj. Na wszystko reagują spokojnie, a kiedy ja o coś poproszę to ''jesteś za młoda''. Wytykają mi każdą ocenę poniżej piątki a i tak mam najlepsze oceny z całej klasy. Ileż można siedzieć przed książkami? Jeśli o tym mowa to właśnie spóźniam się na literaturę. Ruszyłam szybko w stronę mojej szafki i wyciągnęłam z niej potrzebne książki. Zamknęłam ją na kluczyk i ruszyłam w stronę klasy.
- Hej Lucy! - usłyszałam za sobą śmiech.
Znowu się zaczyna... zatrzymałam się i odwróciłam. Zobaczyłam braciszka z przyjaciółmi. Podeszli do mnie całą grupką śmiejąc się z czegoś. A no tak... ze mnie.
- Czego? - warknęłam a jeden z chłopców zaczął jeszcze głośniej się śmiać.
Posłałam bratu pytające spojrzenie.
- Idziesz dziś z nami na imprezę do Zayna. - uśmiechnął się fałszywie.
- Nie. - odpowiedziałam szybko, odwróciłam się i ruszyłam szybkim krokiem w stronę klasy.
Na szczęście nie odzywali się do mnie przez resztę dnia szkolnego. Po kilku godzinach skończyłam zajęcia i wyszłam z znienawidzonego przeze mnie budynku.
- Lu zaczekaj! - usłyszałam mojego brata.
Zacisnęłam pięści i tak jak rozkazał zatrzymałam się.
- Podwieźć cię?
Westchnęłam i skinęłam głową. Ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Tak... on ma samochód a ja nie. Tata stwierdził, że mężczyzna powinien mieć prawo jazdy a ja jestem jeszcze za młoda. Ben otworzył dla mnie drzwi. Powiedziałam mu ciche dziękuję i wdrapałam się na siedzenie. Zapięłam pas a chwilę później chłopak siedział na miejscu obok. Wyjechał z parkingu szkolnego.
- Czemu nie chcesz przyjść? - zapytał po chwili ciszy.
- Żeby słuchać waszych docinek? Nie dzięki... nie wierzę, że zadajesz się z takimi chu...
- Nie używaj takich słów. - przerwał mi.
Przewróciłam oczami.
- To nie jest dobre towarzystwo dla ciebie.
- Nie twój interes.
- Nie chcę tam iść. - jęknęłam.
- Ale pójdziesz.
- Rodzice mówią, że jestem za młoda na imprezy. - powiedziałam szyderczo.
- Powiem im, że będę cię pilnować.
- Tak pójdę tam z tobą, niech twoi kumple mnie zabiją.
- Nie przesadzaj mała. - zaśmiał się.
- Ja jestem niska, mała to może być twoja pała. Ups... zapomniałam, że jej nie masz... - uśmiechnęłam się fałszywie i wysiadłam z samochodu.
Weszłam do domu i od razu poczułam zapach kurczaka. Mama uwielbiała go robić. Zdjęłam buty, plecak rzuciłam gdzieś w bok i weszłam do dużego białego pomieszczenia.
- Hej wam. - powiedziałam a następnie usiadłam na jednym z krzeseł.
- Hej kochanie, jak było  w szkole? - uśmiechnęła się do mnie mama.
- W porządku. Dostałam -5 z sprawdzianu z matematyki. - powiedziałam dumna z siebie.
- Czemu z minusem? - zmarszczyła brwi mama.
Westchnęłam...
- I tak dostałam najlepszą ocenę.
- Mogłaś dostać lepszą. - powiedziała i podała mi talerz z obiadem.
Postanowiłam, że nie będę dłużej prowadzić tej rozmowy bo nie miała ona sensu. Zaczęłam jeść obiad a chwilę później do kuchni wszedł Ben.
- Hej mamo.
- Hej kochanie.
Chłopak zajął miejsce obok mnie i posłał mi jednoznaczne spojrzenie. Zmarszczyłam brwi.
- Mamo... dzisiaj mój kumpel robi imprezę i chciałbym wziąć na nią Lucy.
- Lucy? Przecież ona nie lubi imprez, nie będzie tam pasować. - zaśmiała się.
Ała.
- Chętnie z tobą pójdę bracie.
- Serio? - powiedzieli równocześnie mama z Benem.
Skinęłam na co chłopak wyszczerzył się. Będę tego żałować, ale nie chcę żeby mama myślała, że jestem jakaś inna. Też chcę imprezować... ale nie z nimi. Po skończonym posiłku umyłam talerz i poszłam do swojego pokoju. Do imprezy zostało mi dwie godziny więc zadzwoniłam po Lolę, która chwilę później już u mnie była. Przyjaciółka ubrała się w top ze wzorem w panterkę a do tego założyła czarną spódnicę, która sięgała jej do połowy ud. Do tego wybrałyśmy czarne botki na koturnach i kolczyki z ćwiekami. Jej nadgarstki ozdobiły też dwie złote bransoletki. Ja zdecydowałam się na troszkę inny zestaw... wybrałam białą spódniczkę, która również sięgała mi do połowy ud a do tego czary sweterek. Włosy zostawiłam rozpuszczone tak samo jak przyjaciółka, Jeśli chodzi o makijaż to oczy podkreśliłam czarną kreskę i zakryłam to co powinno być zakryte. Lola zrobiła podobnie, ale użyła też czerwonej szminki a jej kreska była dużo grubsza od mojej. Wyrobiłyśmy się idealnie. Gotowe zeszłyśmy do salonu gdzie czekał na nas mój głupi brat. Chwilę później byliśmy już w drodze na imprezę.



___________________________________________________________________________
Hej. Witam was na moim kolejnym ff :) Tym razem wybrałam Zayna Malika i Lucy Hale. Mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie czytać, komentować i zaglądać tu często jak na moje inne ff. W pisaniu będzie mi pomagać przyjaciółka. 
Pozdrawiam Wika xx 

1 komentarz:

  1. Ciekawy rozdział :) Zastanawiam się co wydarzy się na tej imprezie... Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń